Druki szkolne
 
 
 Legitymacja nauczyciela
 
 
 Egzaminy
 
 Awans
 
 
 Projekty edukacyjne
 
 
 Matura
 
 Poczta
 
 
 Reklama
 
 
 Kontakt

Legenda i ziarnko historii

Legenda i ziarnko prawdy Miasto było średniowiecznym grodem otoczonym murem warownym i fosą. Dom położony był wewnątrz wałów grodu. Nie był to duży dom. Drewniany i niezgrabny, składał się tylko z jednej izby i sieni. Nie miał również okien i trochę światła dostawało się do niego otworem w dachu, przez który uchodził też dym. Jego tata i dziadkiem byli garncarzami, a mama krzątała się po domu w średniowiecznej sukni. Oliwier bawił się z innymi chłopcami. Rzucali kamieniami, strzelali z łuku i chowali się we wszechobecnych krzakach głogu. Było tam bardzo wesoło. Tyle krzyku i wrzawy. Figlowali i hałasowali przez cały dzień. Nagle zrobiło się gwarno i tłoczno, zaciekawiony Oliwier starał się przepchnąć przez tłum gapiów. Kiedy wreszcie stanął na przedzie szeregu, zobaczył odzianego w zbroję księcia i jego triumfalny wjazd do miasta. Pierwszy raz widział tak dostojnego pana. Wszyscy nisko się pochylili. Słyszał kiedyś od dziadka straszną historię o oblężeniu Głogowa i odmowie poddania wydanej przez księcia. Był ciekaw czy to ten sam książe. Chciał dowiedzieć się czegoś więcej. Pobiegł do warsztatu taty i od progu zawołał: - Tato widziałem księcia, wyglądał tak dostojnie i bogato. Powiedz czy to ten, który nie pozwolił poddać grodu? - To stara i bardzo dramatyczna historia, byłem wtedy małym chłopcem - zadumał się tato. Nagle świat zaczął wirować, a chłopiec czuł jakby spadał i spadał. Chciał się czegoś chwycić, było jednak za późno. Ocknął się we własnym łóżku, w nowym domu. Na policzku czuł coś mokrego i ciepłego. To Brutus domagał się jego pieszczot. -Cześć piesku. Lepiej żebym się jeszcze nie obudził, może poznałbym całą historię miasta. Uśmiechnął się łobuzersko. Pies ściągnął kołdrę z chłopca i filuternie machał ogonkiem. - Oj piesku, żebyś wiedział gdzie byłem w nocy. Ta historia miasta tak mnie zaciekawiła. Zjemy śniadanie i idziemy do Pawła. Dzisiaj niedziela, mamy iść do jego dziadka. Paweł mówił, że on zna historię miasta. To może być ciekawe. Wybiegli z domu weseli i wypoczęci. Mnóstwo pytań tłoczyło się w głowie chłopca. Paweł zszedł zadowolony. Dla niego ten dzień zapowiadał się ciekawie. Odwiedzi swojego ukochanego dziadka, zaprzyjaźni się z Oliwierem. Nie było to daleko. Stary dom położony był nad fosą. -Dzień dobry - chłopcy przywitali się ze starszym panem, który wyglądał jak dziadek we śnie Oliwiera. Sumiaste wąsy, siwe gęste włosy, wysmukła sylwetka. - Tak się cieszę, że przyszliście. Paweł, czy to kolega, o którym mi opowiadałeś. Podał chłopcu rękę i mocno ją uścisnął – Oliwier przedstawił się. Wzrok przyciągało ciekawe wnętrze domu. Pełno tu było starych obrazów, pamiątek i ten zapach. Jakby znowu przeniósł się w czasie. - Widzę, że interesuje cię historia- zauważył starszy pan- znam mnóstwo pięknych historii. Są takie, które wydarzyły się naprawdę, ale niektóre należy traktować jak legendy. Zachęcony tymi słowami Oli zapytał o to, co nie dawało mu spokoju od kilku dni. - Skąd Głogów wziął swoją nazwę?- zapytał. - Tego nikt nie wie na pewno, ale są legendy, w których może tkwić ziarnko prawdy. Chcecie posłuchać? Kto by nie chciał? Chłopcy rozsiedli się wygodnie. - Głogów, zanim jeszcze stał się miastem- zaczął dziadek- był grodem otoczonym wałem z ziemi, drewna i kamieni, jednym z wielu takich miejsc chroniących ludność słowiańskiego plemienia Dziadoszan, mieszkającego nad Odrą. Rosły w nim ogromne ilości głogu, który służył ludziom jako drogocenny dar natury. Ludzie znali dobroczynne działanie tej rośliny i chętnie ją wykorzystali. Stosowany był w medycynie ludowej i gospodarstwie domowym. Legenda głosi, że przejeżdżał tędy książe Bolesław ze swoją świtą. Chciał odpocząć w zamku po wielotygodniowej podróży. Powiedział ponoć: -Nigdy nie widziałem tak wielu krzewów głogu. Są ich tysiące. Widać ziemia tu urodzajna, a ludzie życzliwi. Miasto polskie powinno mieć polską nazwę. Niech, więc nazywa się Głogów od krzewu, który tak licznie w nim rośnie. - Tak też się stało – kontynuował swą opowieść dziadek - już od ponad tysiąca lat Głogów dumnie nosi swoją nazwę. - To niemożliwe- wykrzyknął Oliwier- miałem dziś sen, było tak jak w legendzie. No nie do końca, ale żyłem z rodzicami w grodzie, do którego przyjechał książe. To niesamowite, rzeczy, których chcę się dowiedzieć same odkrywają przede mną swe tajemnice. - Tak czasem bywa, że spełniają się nasze marzenia. Następnym razem opowiem wam historię magicznego pierścienia. Chłopcy spojrzeli na siebie, pomyśleli o pierścieniu, który znaleźli.


 
 Projekty edukacyjne




 
 Kontakt

W razie jakichkolwiek pytań zadzwoń 32 338 38 30 lub napisz oswiata@technika.gliwice.pl



Copyright © 2015 Technika